Gmina Strumień - oficjalna strona

Urząd Gminy Strumień

Szlakiem Kobiet

 

Zapraszamy do wysłuchania krótkiej relacji Anny Dudzińskiej z Radia 357 o herstorii Strumienia. Relacji można wysłuchać TUTAJ

 

 

Anna von Bernd (1850 – 1922) –  strumienianka z urodzenia i pochodzenia, która została żoną cesarsko-królewskiego konsula generalnego monarchii austro-węgierskiej. Mieszkała w Amsterdamie i Wiedniu, ale o rodzinnym mieście nie zapominała. W 1901 roku ufundowała „Dom ubogich w Strumieniu”, w którym mieszkać mogło 20–25 potrzebujących. Uroczystość otwarcia Domu była wielkim wydarzeniem, odnotowanym w  polskich i niemieckich gazetach, a sama fundatorka zawitała na uroczystość. Zmarła w 1922 roku w Wiedniu, a w  swoim testamencie zapisała ubogim ze Strumienia 1 mln marek polskich. W akcie wdzięczności mieszkańcy na budynku fundacji umieścili napis: „Der edlen Stifterin Frau Anna von Bernd die dankbare Stadtgemeinde, 1901” – „Szlachetnej fundatorce Pani Annie von Bernd wdzięczna Gmina Miejska, 1901”. Ciekawa historia dziewczyny z prowincji. Zastanawiające jest, co mogło być w niej niezwykłego - charakter, dowcip, dobroć. Jedno jest pewne, nie wyparła się swoich korzeni i Strumienia, mimo iż trafiła do wielkiego świata.

Lukrecja (Maria Lukrecja) Furchówna (1884 - 1970) – nauczycielka i wieloletnia kierowniczka (od 1924 do 1939 r.) szkoły wydziałowej Sióstr de Notre Dame w Strumieniu. Po złożeniu ślubów wieczystych w Bielsku w 1918r. rozpoczęła pracę nauczycielki w miasteczku - uczyła religii, matematyki, arytmetyki, historii, przyrody i fizyki. Dbała też o różnorodne przedsięwzięcia o charakterze wychowawczym – organizowanie uroczystości patriotycznych, wycieczki edukacyjne, angażowała szkołę w działalność kół PCK, wspierała rozwój Samorządu Uczniowskiego. Sądząc na podstawie zdjęć – wymagająca i skupiona na swoich obowiązkach i uczennicach. Trudno się dziwić – nieustanna praca, posługa zakonnicy i jednoczesne ciągłe podnoszenie kwalifikacji musiały wymagać od niej dyscypliny i siły charakteru. Łatwo sobie wyobrazić, jak energicznie przemierza korytarze szkoły, szeleszcząc habitem… 

Elżbieta Żerdka/Żertka –  od 1980 roku wraz z bratem Karolem patronka Hufca ZHP w Strumieniu, mieszkanka Strumienia z pokolenia Kolumbów (ur. w 1921 roku) zaangażowana w czasie II wojny światowej w działalność ruchu oporu i AK. Po ukończeniu szkoły powszechnej pracowała w strumieńskiej fabryce kafli, a w czasie wojny jako pracownica biurowa  w warsztacie maszyn rolniczych. Ale wtedy pochłonęła ją działalność konspiracyjna – zbieranie strategicznych informacji o pociągach przewożących hitlerowski sprzęt wojskowy (amunicję, broń) lub więźniów do obozów koncentracyjnych (którym przygotowywała i wysyłała paczki), dostarczanie blankietów urzędowych dokumentów. Aresztowana przez nazistów zginęła wraz z bratem w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau
(29 lutego 1944r.). Kobieta odwagi i charakteru, a może tylko skromna i przekonana o słuszności swojego systemu wartości patriotka, dla której było oczywiste, że nie można żyć inaczej…

 

Jadwiga Uchyła – kobieta nieustannie służąca innym pracą, sołtyska Zbytkowa przez 33 lata  (od 1963 roku) zgodnie z życzeniem mieszkańców wioski. Dbała o poprawianie warunków życia Zbytkowian – rozbudowę sieci lokalnych dróg, wodociągów, prowadzenie linii elektrycznych, instalowanie sieci gazowej. Ciągle aktywna, zaangażowana społecznie przemierzała wioskę na rowerze wzdłuż i wszerz – Uchyłka – jak mówiono w Zbytkowie.

Machna Ogrodzieńska (Ogrozeńska) – szlachcianka, właścicielka wioski Strumień, która w 1480 roku sprzedała ją marszałkowi książęcemu Mikołajowi Brodeckiemu za 200 złotych, dzięki czemu wieś stała się częścią Księstwa Cieszyńskiego i bardzo szybko uzyskała prawa miejskie. Jeśli wierzyć dokumentom, Machna Ogrozeńska ufundowała wcześniej drewniany kościół parafialny. I całą resztę możemy już sobie tylko wyobrażać: jak przyjeżdżała do tego kościółka na mszę – saniami albo powozem? A może konno, w siodle? Jaka była? Skoro to ona jest wymieniana w dokumentach jako właścicielka, to musiała swoimi włościami zarządzać sama – więc silna, niezależna i pewnie przedsiębiorcza kobieta późnego średniowiecza.

 

Emilia Michalska (1906 – 1997) – córka akuszerki i murarza z Pruchnej, mimo edukacji ukończonej po szkole powszechnej i jednorocznym kursie w szkole gospodarstwa domowego samodzielnie ją pogłębiała i z czasem stała się wielokrotnie publikowaną autorką wierszy i innych tekstów literackich. Jednocześnie kobieta zamężna od 17 roku życia, członkini Macierzy Szkolnej, Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej, Koła Gospodyń Wiejskich i… Związku Literatów Polskich. Jej dorobek to niezliczone publikacje w czasopismach nie tylko ziemi cieszyńskiej, 6 samodzielnych tomików poetyckich i wiele prac plastycznych - lepiła z gliny, malowała, wycinała kolorowanki. To laureatka wielu nagród, w tym Nagrody im. Oskara Kolberga w 1995 roku. To artystka, która zbudowała swoją drogę do wykształcenia i zdobyła sławę nie tylko lokalną; kobieta, która mówiła głosem swoim i swojej „małej ojczyzny”.

 

Maria Dudzikówna (1889 - ???) – nauczycielka w Strumieniu i Zabłociu od czasów Habsburgów sprzed I wojny światowej aż do czasów po II wojnie światowej. Lista aktywności, w które się angażowała, jest imponująca: członkini Towarzystwa Śpiewaczego „Lutnia” i akompaniatorka, członkini strumieńskiego koła Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego oraz współzałożycielka strumieńskiej Macierzy Szkolnej, dla której przygotowywała odczyty i wystąpienia; członkini zarządu Towarzystwa Polek. Maria Dudzikówna stała się dla miasta nie tylko kobietą nie do zastąpienia w edukacji, kulturze czy życiu intelektualnym, była także zawsze elegancką damą w koronkowych rękawiczkach i kołnierzykach, która skupiała na sobie spojrzenia, pewnie wyzwalała skryte westchnienia, odchodząc w dodatku na koniec ze świata w atmosferze sensacji, nieomal skandalu… Kobieta niezastąpiona i o wielu twarzach.

Amalia Szostek – współzałożycielka i współwłaścicielka jednego z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Strumieniu – Cukierni „U Szostka” – sądząc po zdjęciach, na których albo towarzyszy mężowi i cukiernikowi Józefowi Szostkowi, albo stoi za ladą. Myśląc współcześnie, można by powiedzieć – kobieta biznesu, kobieta pracująca i troszcząca się o dom. A jak ważne  w tym domu były kobiety, można wywnioskować z nowszej nazwy Cukierni – „Olanda” – utworzonej od pierwszych liter imion córek Państwa Szostków – Oli, Ani i Danusi. Miejsce wrosło w krajobraz Strumienia, a kolejne kobiety nim współzarządzają i w nim pracują, tworząc markę rodzinnego biznesu.